A może by tak kongres matek

Dużo słyszy się o kongresach. Kongresy naukowe, polityczne, religijne, kosmetyczne itd. W kongresach biorą udział specjaliści z danej dziedziny. Często wykształceni, z bogatym doświadczeniem. Są to wydarzenia o których jest bardzo głośno. Ale czy są rozpowszechnione kongresy tematyczne dla tzw. przeciętnego Kowalskiego? Słychać o zlotach samochodowych, spotkaniach literackich. A gdzie w tym wszystkim ma znaleźć się matka? Czy jej nie należy się troszkę uwagi? Kobieta zapracowana. Z małym dzieckiem. Pełna zajęć. Kobieta, która pierwszy raz ma do czynienia z maleństwem. Pełna obaw, pytań. Czy nie lepiej zamiast pytać w wirtualnym świecie, spotkać się na kawę a przy okazji porozmawiać z innymi matkami? Bo któż lepiej zrozumie taką kobietę jak nie inna matka? Któż lepiej pomoże? Można dzielić się doświadczeniami, spostrzeżeniami, rozwiać wszelkiego typu wątpliwości macierzyństwa. Jest mąż, są bliscy. Ale kobieta chce czegoś więcej. Chce zrozumienia, oparcia i porady od kogoś takiego jak ona. Czy taki kongres miałby rację bytu? Jak najbardziej. Kongres młodej matki. Spotkania wśród kobiet takich jak ona. Bo matka ma niesamowity bagaż doświadczeń. Bagaż dnia codziennego. I każda matka chce się nim dzielić, pomagać innym. To spełnienie kobiety XXI wieku. Być rozumianą.

Dodaj komentarz